13-08-2010
110 URODZINY OSP w SOMPOLNIE
7 sierpnia 2010 roku Jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Sompolnie obchodziła 110 lat swojego istnienia. Z tej racji społeczeństwo Sompolna ufundowało jednostce w dowód podziękowania za ofiarną służbę nowy sztandar.
Strażacy obchody rocznicowe rozpoczęli Mszą świętą w intencji tych, którzy tworzyli i działali w jednostce, a nie ma już ich wśród nas, oraz w intencji tych druhów, którzy tworzą jednostkę i działają w niej obecnie. Mszę św. celebrował i słowo Boże głosił ks. prałat Wojciech Krzywański.
Mszę świętą uświetniła orkiestra jednostki OSP, a udział w niej wzięły poczty sztandarowe gminnych jednostek OSP, Koła Wędkarskiego Nr 8 i Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, druhowie jednostek, zaproszeni goście, darczyńcy i parafianie.
Dalsze uroczystości po przemarszu ulicami Sompolna odbyły się przy strażnicy jednostki OSP Sompolno. Złożono tam kwiaty przy tablicy upamiętniającej założyciela Sompolińskiej Straży Ogniowej ks. Antoniego Bludzińskiego.
Prezes Bartosz Bartosik kontynuując uroczystości powiedział „Pierwszy sztandar otrzymaliśmy w 1926 roku, kolejny drugi sztandar w 1967 roku. Zważywszy na wiek, na lata użytkowania tych sztandarów i na wspaniałą ręczną pracę, te sztandary wymagają już i renowacji i specjalnego traktowania” - jesteśmy wdzięczni za otrzymany nowy sztandar.
Ks. Wojciech Krzywański pobłogosławił sztandar, a fundatorzy wbili „gwoździe” w drzewiec sztandaru. Wielu druhów zostało odznaczonych medalami i strażackimi odznakami. Medalem Za Zasługi Dla Pożarnictwa uhonorowano Burmistrza Miasta Sompolno Tadeusza Słodkiewicza.
Po dekoracjach zabrali głos zaproszeni goście.
W swym wystąpieniu Burmistrz Tadeusz Słodkiewicz przypomniał słowami założyciela straży ks. Antoniego Bludzińskiego wydarzenia, które doprowadziły do powstania straży ogniowej w Sompolnie. Zapisy tych wydarzeń przetrwały na kartach Kroniki Parafii Sompolno. (Tekst jak w oryginale)
Sompolińska straż ogniowa
Rok 1897 długo będzie pamiętanym w dziejach miasta Sompolna
29 Czerwca o północy wszczął się ogień w budynku drewnianym
Ludwika Porzonnego, mieszczanina, niszcząc dzielnicę w kierunku
kościoła katolickiego rozbudowaną. Ogień ten pierwszy
stał się zapowiedzią przyszłych licznych a wielkich pożarów,
które połowę miasta w perzynę obróciły. Wkrótce po pierwszym
pożarze, wynikł ogień w budynkach Walerego Chruszczewskiego,
na vis-à-vis figury M Boskiej po drugiej strony
ulicy położonych, zalewając ognistym płomieniem połowę
miasta w kierunku magistratu i całej dzielnicy Żydowskiej.
Widok był straszny – trwoga wielka – zaalarmowano
ogniową straż kolską, która przybyła kiedy już niebyło
czego ratować.
Str. 44.
Kilka dni potem na ulicy Warszawskiej spalił się dom Botkego
- znowu – jego zabudowania.
Ledwie parę dni upłynęło a ogień to tu to tam się ukazywał.
W jednej z possessyj na Błankach znaleziono wypadkiem ogień
podłożony pod kupkę klepek bednarskich. Ktoś szmatę tlejącą
wrzucił do piwnic apteki, - a domysły i zapowiedzie że się więcej
palić będzie – nie ustawały.
Wobec grozy ognia i widocznej złej woli mieszkańców, np. possessya
Kazimierza Ucińskiego dwa razy wtedy spłonęła, - ile że i pogróżki
i przepowiednie o ogniu kursować nie przestawały – ludność miasta
grozą, strachem i zdenerwaniem przejęta, w budynkach i domach
przestała się lokować, wynosząc się obozem do ogrodów i pól za
miastem położonych.
Wobec tego okazała się nagląca potrzeba urządzenia własnej
tj. miastenkowej ochotniczej straży ogniowej. Podjętą myśl
trzeba było urzeczywistnić: uzyskać zatwierdzenie straży u władz,
wyszukać odpowiedni o ile można największy fundusz na zakup
narzędzi i urządzenia taboru.
Uchwałę gminną o straży zaś w trzy miesiące po owych ogniach
zwołaną przez Naczelnika powiatu oraz Guberniję odesłano
do Ministerium skąd odpowiedź ledwie w dwa lata o zatwierdzenia
nadeszła. Tymczasem zabiegi o fundusz robiłem przez
urządzenie pieniężnej loteryj, przez zbieranie dobrowolnych ofiar
od obywateli, oraz przez zapisywanie się do straży rzeczywistych
członków, którzy do kassy strażackiej wnosili po rb: jednym.
Kosztowało to wiele zabiegów i czasu i pisaniu. Ustawy straży
tu nie spisuję – bo nie miejsce ku temu; dochód i rozchód mieszczą
się w książkach straży, tak samo spis inwentarza.-
Tutaj wzmiankę robię, że urządzenie i uroczyste otwarcie
Sompoleńskiej Straży Ogniowej odbyło się d. 26. września r.b. (1900.)
O akcie tym zawiadomiono wójta, jako najbliższą władzę, zaproszono
gości strażaków z Włocławka, Konina, Koła i Dębów
Szlacheckich – rozpisano do wszystkich członków ofiarodawców
po za Sompolnem zamieszkałych. Z gości przybyli przedstawiciele
Straży Kolskiej i Dębowskiej. Program aktu otwarcia jak niżej:
godzina 10 rano. Zebranie się wszystkich Członków i
Gości w gmachu straży.
2. Marszem do Kościoła na nabożeństwo
3. Powrót do szopy
4. Powitalne okrzyki i mowy
5. Śniadanie dla wszystkich Członków i Gości
Str. 45.
Straż składała się z 3 oddziałów: 1, Toporników, 2 oddziału
Sikawek i 3. oddziału beczek, 4 oddział do pilnowania
rzeczy w projekcie. Nad Każdym oddziałem stoi oficer, który
ulega pomocnikowi Naczelnika i Naczelnikowi, który w
czynie kieruje wszystkimi oddziałami. Sprawy wewnętrzne
straży obrabia Rada składająca się z Prezesa, dwóch
Członków – Kassyera i Sekretarza – do Rady nadto z urzędu
należy Naczelnik Straży i wójt – w chwili obecnej Władza
straży tak się przedstawia:
Naczelnikiem Br. Loga – obywatel
Pomocnikiem J. Grabiński – Rejent
Officerami: W. Byczkowski, Kufeld, Chruszczewski
Gospodarzem Inwentarza – Litke.
Rada:
Prezesem: M. Kossowski – obywatel
Członkami: Dr S. Sikorski, L.M. Bibrowski
Kassyerem – M. Pełczyński
Sekretarzem Wł. Kubik
O celach i pożytku straży ogniowej mówić nie potrzebuję, bo one
są aż nadto widoczne.
Czy straż omawiana utrzyma się i rozwinie się, trudno zgadnąć,
wiele wprawdzie widziałem zapału i szczerości biorących udział
w straży – ale czy to starczy za innych?
Notuję tutaj wynik doświadczenia mojego: W niższych
sferach społecznych ledwie mała tkwi iskierka zrozumienia
ważności czy to jakiejś siły zbiorowej, czy to jakiegoś celu dobra
ogólnego – jednak tę iskierkę, przy cierpliwości rozdmuchać
i rozpalić można, - ale w sferach wyższych i takiej iskierki
nie ma. Dużo takich, co by mogło czynny brać udział, ręce
umyło; lepsi do apelu stanęli, ale bez zapału i energii;
obywatel żaden się nie pokazał.
Instytucya taka czy owaka jest ulepionym z gliny bałwan
żeby ten bałwan żył, ruszał się i działał, nadać mu trzeba
tętnienia życia. Żywot więc Straży zależny będzie od tych,
którzy na jej czele stanęli.
dnia 3. Października 1900 r. Sompolno.
Ks. A. Bludziński”
Kończąc swoje wystąpienie Burmistrz powiedział:
„Zapewne tam w niebiosach ks. Bludziński jest dumny ze swego dzieła, i z tego, że przez te wszystkie lata, sompoleńska straż ogniowa nieprzerwalnie istniała, rozwijała się i służyła przychodząc ludziom na ratunek, Bogu na chwałę”.
„w imieniu swoim i samorządu gminy pragnę gorąco podziękować wszystkim druhom, za ich zaangażowanie i pracę na rzecz naszej społeczności lokalnej. Za to, że nieustannie czuwają nad naszym bezpieczeństwem, a w razie potrzeby z wielkim poświęceniem ratują nasze życie i mienie.
Życzę wszystkim druhom dużo satysfakcji z wykonywanej służby, zdrowia i szczęścia w życiu osobistym oraz wszelkiej pomyślności.
Pozwólcie, że na pamiątkę tej uroczystości do sztandaru ufundowanego przez mieszkańców - sztandaru, który jest dowodem uznania i wdzięczności dla Waszej postawy w służbie ludziom, wręczę w imieniu Samorządu Gminy Sompolno ten symbol waszej działalności - strażacki topór.
Niech Święty Florian ma Was zawsze w opiece.
Fundatorzy sztandaru:
1) Jan Szymański – INTERMEBLE
2) Jerzy Sasiński – NAFTOHURT
3) Ks. prałat Wojciech Krzywański
4) Tadeusz Słodkiewicz
5) Karol Piątkowski
6) Janusz Stankiewicz
7) Piotr Pietrzak
8) Piotr Gołdyn
9) Roman Bednarek
10) Dariusz Gulczyński
11) Andrzej Prętnicki
12) Waldemar Marciniak
13) Zbiórki i zakupy cegiełek przez mieszkańców.